4 produkty: 2028.00 zł
Produkty
Szukaj produktów
Newsletter
Cee’d Lotos Cup 2010
2009 | 2010
Szanowni Państwo,
Chociaż w tym roku puchar cee’d LOTOS cup został rozegrany po raz ostatni, to Kia Motors Polska wraz ze swymi partnerami nie zamierza zniknąć z areny sportów motorowych. W chwili obecnej przygotowywany jest medialno-sportowy projekt łączący pomostem minione pięć sezonów wyścigowych pucharów z planami na 2012 r, kiedy to wskrzeszony zostanie puchar Picanto. Tym razem zawodnicy zasiądą w najnowszej wersji tego modelu, z trzydrzwiowym nadwoziem i ze zdecydowanie mocniejszą jednostką napędową.
Pięć sezonów sukcesu. I to nie koniec....
Kia Lotos Cup to obecnie największy i najpopularniejszy wyścigowy serial markowy w Polsce. Przeznaczony przede wszystkim dla młodych osób, od swego powstania cieszy się niesłabnącym zainteresowaniem zawodników, kibiców i mediów. Wyścigi rozgrywane na krajowych i europejskich torach stanowią doskonały element rozwoju kariery kierowców, oraz są świetną platformą marketingową dla firm bezpośrednio zaangażowanych w ich organizację.

Kia Motors Polska wystąpiła ze śmiałym pomysłem organizacji markowego pucharu dla amatorów pragnących rozpocząć swoją przygodę ze sportami motorowymi w 2006 r. Przez cztery lata liczne grono zawodników szlifowało swe umiejętności i rywalizowało o tytuły mistrzowskie za kierownicami Kii Picanto. Wybranie tego małego, miejskiego samochodu na bohatera wyścigowych zmagań okazało się strzałem w dziesiątkę. W Polsce nie było już od dłuższego czasu producenckiego pucharu umożliwiającego start tym, którzy stali dopiero na początku swojej motorsportowej kariery. Kia Motors Polska umożliwiła im to w najlepszy z możliwych sposobów. Z tej propozycji skorzystał obecnie odnoszący sukcesy na międzynarodowych arenach Maciej Steinhof czy też biorący udział w kolejnym przedsięwzięciu koreańskiego producenta – cee’d LOTOS cup – Łukasz Błaszkowski, Kamil Raczkowski, Maciej Ostoja-Chyrzyński, Michał Kijanka czy Aleksandra Furgał i Monika Luberadzka.

Do kontynuowanego przez cztery sezony pucharu Picanto, w 2008 r.dołączył puchar zdecydowanie mocniejszych i bardziej zaawansowanych technologicznie pro-cee'dów. To był naturalny krok w rozwoju dla najlepszych zawodników z rywalizacji małych Picanto. W tym przypadku organizator również zdecydował się na organizację serialu na międzynarodowej arenie, zabierając uczestników m.in. na tory w Niemczech, Czechach, Słowacji i na Węgrzech. Dało to im szansę na poznanie nowych obiektów i zaprezentowanie swoich umiejętności poza granicami kraju.
Chociaż w tym roku puchar pro-cee'd został rozegrany po raz ostatni, to Kia Motors Polska wraz ze swymi partnerami nie zamierza zniknąć z areny sportów motorowych. W chwili obecnej przygotowywany jest medialno-sportowy projekt łączący pomostem minione pięć sezonów wyścigowych pucharów z planami na 2012 r, kiedy to wskrzeszony zostanie puchar Picanto. Tym razem zawodnicy zasiądą w najnowszej wersji tego modelu, z trzydrzwiowym nadwoziem i ze zdecydowanie mocniejszą jednostką napędową.Powołując w 2012 roku do życia markowy puchar Picanto Kia Motors Polska chce ponownie stworzyć szansę rozpoczęcia kariery sportowej i zdobycia tytułów mistrzów Polski tym, których dotychczas nie było na to stać. Po raz kolejny firma będzie starała się przyczynić do krzewienia idei wyścigów samochodowych, popularyzacji tego sportu i bezpieczeństwa ruchu drogowego. Poszukiwania nowych mistrzów kierownicy niebawem rozpoczną się!

Nie bez powodu wszystkie duże marki były, są lub będą promowały swoje produkty w sporcie samochodowym, mówi Wojciech Szyszko, dyrektor zarządzający Kia Motors Polska. My podjęliśmy to wyzwanie 5 lat temu, wiedząc, że dobre auta nie obronią się same. Puchar stał się ważnym wydarzeniem w życiu sportowym, samochody sprawdziły się doskonale, kierowcy szybko nauczyli się wyścigów. Sukces, jaki odnieśliśmy przy organizacji Pucharu jest dla nas powodem do dumy, ale również wyzwaniem. Przede wszystkim chcemy jednak utrzymać nadrzędną ideę Pucharu jako adresowanego do młodych, początkujących zawodników. Poza specjalnym projektem, który przygotowujemy na sezon 2011, wspierać będziemy dodatkowo kierowców przy uzyskiwaniu licencji, opanowaniu wyczynowej techniki jazdy, poznawaniu i właściwym rozumieniu regulaminów i zasad czystej, sportowej rywalizacji. Kia ma doświadcze¬nie i wiedzę w organizowaniu takiego przedsięwzięcia. Pu¬chary okazały się dla firmy bardzo udanym projektem i nie widzimy powodu, dla którego mielibyśmy wycofywać się ze sportów motorowych - podkre¬śla Szyszko.
TYTUŁY MISTRZOWSKIE ROZDANE
Szósta, ostatnia tegoroczna runda KIA LOTOS CUP rozegrana została na “Masarykovym okruhu” w Brnie. Warto wspomnieć, że Czesi obchodzą w tym roku 80-lecie rozgrywania wyścigów w tym miejscu, choć obecny, nowoczesny autodrom, został oddany do użytku w połowie lat 80-tych XX wieku, zastępując niezwykle trudny okrąg drogowy, którego fragmenty przetrwały do dnia dzisiejszego.
Po zapewnieniu sobie tytułu Mistrza Polski, podczas poprzedniej rundy w Poznaniu, w Brnie nie wystartował Kamil Raczkowski, który tym razem dopingował kolegów z trybun. A zapowiadały się spore emocje, bo ciągle do zdobycia pozostawały dwa kolejne miejsca na podium.
Piątkowe kwalifikacje zakończyły się triumfem jednego z kandydatów do wicemistrzostwa - Jakuba Chmiela, który wyprzedził znakomicie dysponowanego tego dnia Piotra Materzyńskiego i jak zawsze szybką Olę Furgał. Czwarty w kwalifikacjach Maciej Ostoja- Chyżyński także myślał o drugiej lokacie w końcowych wynikach sezonu.
Miejsce w trzecim rzędzie wywalczyli Michał Kijanka i Michał Sułkiewicz, natomiast w piątym - Marcin Bartoszczuk i Krzysztof Steinhof.
Start do pierwszego z sobotnich wyścigów najlepiej wyszedł Piotrowi Materzyńskiemu, który objął prowadzenie mając za sobą Jakuba Chmiela, Macieja Ostoję -Czyżyńskiego i Olę Furgał. Niestety, już podczas drugiego okrążenia “Materac” nie był wstanie odeprzeć ataków rywali i spadał na 5. miejsce, po drodze zaliczając jeszcze drobną kolizję z Marcinem Bartoszukiem. Ostatecznie zakończył wyścig na 4. pozycji.
Czołowa trójka szybko odskoczyła od reszty stawki, a pojedynek o pierwszą lokatę stoczony na ostatnich okrążeniach przez Chmiela i Ostoję-Chyżyńskiego był prawdziwą ozdobą tego wyścigu. Mimo zaciekłych ataków rywala, Kuba Chmiel zdołał obronić pozycję lidera, co stawiało go w korzystnej sytuacji przed drugim wyścigiem. Aby myśleć o tytule wicemistrzowskim, Maciej Ostoja-Chyżyński musiał nie tylko wygrać, ale liczyć na to, że Chmiel dotrze do mety poza czołówką.
Plan powiódł się tylko częściowo, bo po wspaniałej jeździe Ostoja-Chyżyński faktycznie okazał się najszybszy, ale startujący z 6. pola (zgodnie z regulaminem, zawodnicy czołówki ruszają do drugiego wyścigu w odwróconej kolejności) szybko odrobił straty i ukończył wyścig na drugim miejscu. Jak sam przyznał na mecie, największe problemy sprawiło mu jednak odpieranie ataków tegorocznego debiutanta Krzysztofa Steinhofa, dla którego trzecia lokata w Brnie, jest największym sukcesem w dotychczasowej karierze.
Komentarze po sezonie:
Wojciech Szyszko, dyrektor zarządzający Kia Motors Polska - Z naszego punktu widzenia sezon był bardzo udany. W kolejnym roku rozgrywania Pucharu byliśmy już bardzo dobrze przygotowani do organizacji takiego przedsięwzięcia, więc wszystko przebiegało sprawnie. Osiągnęliśmy również nasze cele biznesowe, jeżeli chodzi o wzrost popularności i postrzeganie naszej marki na polskim rynku. Na razie nie podjęliśmy jeszcze żadnych decyzji odnośnie przyszłorocznego sezonu, ale na pewno w jakiejś formie nadal będziemy obecni. Natomiast w 2012 roku planujemy wejście z nowym modelem, a co za tym idzie z nowym Pucharem i myślę, że będzie to bardzo ważne wydarzenie w polskich wyścigach.
Kamil Raczkowski - Wbrew pozorom ten sezon wcale nie był dla mnie taki łatwy, jak mogłyby sugerować wyniki poszczególnych wyścigów. Jeżeli zdobędzie się tytuł, to następny wiąże się z dużo większa presją na zawodniku, ponieważ każde inne miejsce niż pierwsze, uważane jest za porażkę. Tym bardziej się cieszę, że udało mi się obronić tytuł w takim stylu. Zgodnie z regulaminem nie mogę już startować w wyścigach KLC, wiec postaram się spróbować swych sił w innej kategorii. Wszystko jednak zależy od budżetu.
Jakub Chmiel - Dzisiaj stoczyłem bardzo dobry pojedynek z Maciejem Ostoją-Chyżyńskim. Przez większość dystansu jechaliśmy zderzak w zderzak, Maciek bardzo naciskał, ale to ja zdołałem wygrać. W drugim wyścigu miałem naprawdę spore problemy z Krzysztofem Steinhofem, który ostro atakował. Na szczęście udało mi się dowieźć drugą lokatę do mety i przypieczętować tytuł wicemistrzowski.
Maciej Ostoja-Chyżyński - Moja przygoda z wyścigami zaczęła się razem z KIA, jeszcze z Pucharem Picanto. Dlatego chciałbym serdecznie podziękować tej firmie za te wspaniałe 5 lat. Tegoroczny sezon nie zakończył się tak jak chciałem, ale bardzo się cieszę, że udało mi się wygrać wyścig. Na pewno pomogła w tym nieobecność Kamila…
Aleksandra Furgał - Bardzo lubię Brno. Dobrze poszły mi kwalifikacje i pierwszy wyścig, po którym stanęłam na podium. Znacznie trudniej było w drugim wyścigu, bo szybko “skończyły” się opony, a w dłoni została mi gałka od lewarka zmiany biegów… Cały sezon był dla mnie bardzo ciężki, bo ciężko jest jeździć z facetami, którzy nie lubią gdy kobieta ich wyprzedza. No ale cóż robić, muszę sobie jakoś radzić i mam nadzieję, że jeszcze kiedyś uda mi się ich odpowiednio “ustawić“.

Za nami KIA LOTOS CUP 2010, czyli 6. rund i 12 niezwykle emocjonujących wyścigów. Warto więc przy tej okazji podziękować wszystkim tym, dzięki którym po raz kolejny mogliśmy być świadkami tego wspaniałego widowiska. Szczególne słowa uznania i podziękowania należą się sponsorowi tytularnemu, firmie LOTOS OIL oraz PZU S.A., ATT, MOTORICUS.COM, a także patronom medialnym: ONET.pl, TVP Sport, MOTOR, AUTO MOTO, współorganizatorowi- PZM oraz wszystkim zawodnikom i ich zespołom.
Miejmy nadzieję, że będziecie Państwo z nami także w przyszłości, przy okazji kolejnych edycji KIA LOTOS CUP.
Wyniki
I wyścig:
| 1. | Jakub Chmiel | 31:45.235 |
| 2. | Maciej Ostoja-Czyżyński | +0.61 |
| 3. | Ola Furgał | +1.504 |
| 4. | Piotr Materzyński | +12.791 |
| 5. | Krzysztof Steinhof | +16.693 |
| 6. | Michał Sulkiewicz | +18.845 |
| 7. | Marcin Bartoszuk | +20.78 |
| 8. | Piotr Wójcik | +32.089 |
| 9. | Damian Łata | +37.031 |
| 10. | Michał Kijanka | +40.059 |
| 11. | Tomasz Senkowski | +46.632 |
| 12. | Mariusz Fronc | +47.018 |
| 13. | Monika Luberadzka | +49.799 |
II wyścig:
| 1. | Maciej Ostoja-Czyżyński | 31:42.423 |
| 2. | Jakub Chmiel | +8.105 |
| 3. | Krzysztof Steinhof | +8.358 |
| 4. | Michał Sulkiewicz | +24.260 |
| 5. | Ola Furgał | +24.609 |
| 6. | Marcin Bartoszuk | +27.726 |
| 7. | Tomasz Senkowski | +36.808 |
| 8. | Mariusz Fronc | +37.873 |
| 9. | Monika Luberadzka | +55.898 |
| 10. | Damian Łata | +1:05.613 |
| - | Michał Kijanka | - nie ukończył |
| - | Piotr Materzyński | - nie ukończył |
| - | Piotr Wójcik | - nie ukończył |
Końcowa klasyfikacja KIA LOTOS CUP 2010 (wyniki po skreśleniu najgorszej rundy)
1. Kamil Raczkowski 490
2. Jakub Chmiel 451
3. Maciej Ostoja-Chyżyński 446
4. Michał Kijanka 404
5. Ola Furgał 356
6. Monika Luberadzka 292
7. Marcin Bartoszuk 276
8. Piotr Wójcik 272
9. Piotr Materzyński 254
10. Tomasz Senkowski 252
11. Damian Łata 218
12. Piotr Kempa 184
13. Michał Sułkiewicz 172
14. Mariusz Fronc 156
15. Krzysztof Steinhof 146
16. Marcel Kasprzak 78
17. Marcin Przybyszewski 72
18. Paweł Tarnawski 60
BRNO – OSTATNIA ODSŁONA
Jedziemy do Czech. To u naszych południowych sąsiadów, na torze w Brnie zapadną ostatnie rozstrzygnięcia KIA LOTOS CUP 2010. Znamy już Mistrza Polski - został nim
w pięknym stylu Kamil Raczkowski. Kto zajmie kolejne miejsca na podium - o tym przekonamy się już za tydzień. 24 i 25 września rozegrana zostanie ostatnia, VI Runda naszego Pucharu.

Tor w Brnie znany jest naszym zawodnikom, więc pod tym względem nie będzie żadnych niespodzianek. Zaskoczyć nas może jedynie pogoda. Przez cały sezon towarzyszyło nam słońce, czasem nawet w nadmiarze. Teraz zapowiada się ściganie na mokro. Ale czy można wierzyć prognozom?
Emocji na pewno nie zabraknie. Układ w klasyfikacji po pięciu rundach jest bardzo interesujący: aż czwórka zawodników walczy o dwa miejsca na podium. Regulamin, który pozwala na odpisanie od ostatecznego rezultatu wyników najsłabszej rundy sprawia dodatkowe atrakcje. Każdy z zawodników zaliczył już bowiem jakąś mniejszą lub większą "wpadkę" i nikt nie może sobie pozwolić na popełnienie drugiego błędu. A zatem - czeka nas runda naprawdę godna finału.
- Fakt, że w Poznaniu wyłoniony został tegoroczny mistrz nie zmniejsza atrakcyjności Rundy, która zostanie rozegrana w Brnie - mówi Wojciech Szyszko, dyrektor zarządzający Kia Motors Polska. - Puchar to przecież nie tylko jeden zawodnik. W tym sezonie czołówka jest wyjątkowo wyrównana i cieszyć może fakt, że są w niej kierowcy, którzy przesiedli się do cee'dów po startach w Pucharze Picanto. To wskazuje, że nasze pomysły się sprawdzają, a poziom sportowy jest coraz wyższy. Jestem pewien, że walka o medale w Czechach dostarczy nam niezapomnianych wrażeń.

Największe emocje i wysiłek czekają zawodników. Kto z nich mógł przypuszczać, że dopiero ostatnie wyścigi wyłonią medalistów. Maciej Ostoja-Chyżyński od początku deptał po piętach Kamilowi Raczkowskiemu. - Nie ukrywam, że nerwówka przed ostatnią rundą jest nieco większa niż przed poprzednimi. Oczywiście - przed rozpoczęciem sezonu zakładałem, że będę walczył o zwycięstwo w Pucharze, ale okazało się, że Kamil po prostu nie popełniał błędów i jeździł poza zasięgiem pozostałych zawodników. Nie pozostaje mi nic innego jak zdobycie tytułu wicemistrza kraju. Nie ma żadnych kalkulacji, a taktyka jest prosta: muszę być najlepszy w piątkowej czasówce i wygrać oba wyścigi. Wtedy nie będę musiał zastanawiać się, w jakim przypadku zajmę drugie miejsce w klasyfikacji generalnej. Wiem, że nie będzie łatwo, ale teraz, bez Kamila sami ułożymy końcową kolejność. Nie jest to kwestia szczęścia - po prostu trzeba jechać jak najlepiej. Tor w Brnie nie jest moim zdaniem łatwy, trudno się wyprzedza, są miejsca, gdzie chwila nieuwagi może kosztować bardzo wiele, są wzniesienia, które wymagają szczególnej koncentracji. Czy coś nas może zaskoczyć? Chyba tylko pogoda, może być po prostu mokro i nie bardzo wiadomo jak ścigać się na oponach, których przez cały sezon nie używaliśmy. No, ale wszyscy będą mieli te same warunki. To prawdziwy smaczek tej rundy: kto tym razem zwycięży w bezpośredniej walce, ten stanie wyżej na podium.

Kandydatem do zwycięstwa w Czechach jest też Jakub Chmiel. - Będzie się działo… Gdyby w tej chwili podliczyć wyniki i odjąć każdemu najsłabszą rundę, zajmowałbym drugie miejsce. No, więc oczywiste jest, że chcę taki stan rzeczy zachować! Czyli, nie ma co się zastanawiać i gdy tylko zapali się zielone światło nad torem, jechać na maksa. No, jest emocjonująco: wiem, że Maciek jest bardzo zmotywowany, ale i mnie nie brak energii i mobilizacji. Na pewno nie ułatwię mu zadania. Presję czujemy obaj. Bardzo bym chciał, żeby w Brnie… padało. Na mokrej nawierzchni byłem tu w czołówce, więc widać, że czuję się dobrze w deszczu. Tor znamy wszyscy - moim zdaniem jest szeroki i sprzyja odważnym. Kto wygra? myślę, że o pudło w Brnie walczyć będzie pierwsza piątka. Kto wskoczy na podium końcowej klasyfikacji - zobaczymy. W naszym sporcie wszystko może się zdarzyć. Mam nadzieję jednak, że bezpośrednia walka, a nie awarie zdecydują o miejscach. Żaden
z kierowców czołówki nie odpuści, nikt nie będzie przeliczał w głowie punktów, kalkulował. Walka na pewno będzie ostra, a ja na pewno nikomu nie ułatwię drogi do zwycięstwa.

O miejsce w "trójce" walczy także Michał Kijanka, ubiegłoroczny Mistrz Polski w Pucharze Picanto. - Ostatnie eliminacje wykazały, że wreszcie coraz lepiej czuję się w cee'dzie. Tak się wszystko ułożyło, że o moim ostatecznym miejscu zadecyduje ostatnia runda - żartów nie ma, nie ma też kalkulowania: po prostu trzeba jechać na maksimum swoich możliwości, a nawet jeszcze lepiej. Sporo zależy od pogody. W Poznaniu podczas treningów było mokro, a wyścigi odbyły się na suchej nawierzchni - nie ustawiliśmy odpowiednio samochodu… Dlatego teraz trzeba będzie zwrócić na to szczególną uwagę. Sam tor w Brnie - znam i bardzo lubię. W Picanto tutaj wygrywałem, fajnie by było powtórzyć zeszłoroczny rezultat. Będę jechał na "pełen gwizdek", nie oglądając się na błędy rywali. Nie mogę liczyć, że uratuje mnie regulamin, że odpiszę sobie Brno jako najsłabszą rundę. Zaliczyłem już swojego "klopsa"… Ale ogólnie - to bardzo dobry zapis, bo nie przekreśla niczyich szans w przypadku słabszego startu.
A zatem już za tydzień poznamy odpowiedzi na wszystkie pytania związane z KIA LOTOS CUP 2010. Początek zmagań, pierwsza czasówka - w piątek 24 września o godzinie 12.20. Druga runda kwalifikacji tego samego dnia o 15.10. Start pierwszego wyścigu w sobotę, o godzinie 12:20. Zapraszamy!
POZNAŃ - DECYDUJĄCE STARCIE
Już za tydzień, w dniach 3-5 września, rozegrana zostanie w Poznaniu V Runda KIA LOTOS CUP 2010. Tak się ułożyło, że to właśnie na naszym krajowym podwórku nastąpi rozgrywka, która zdecyduje o tytule Mistrza Polski. Zdecydowanym liderem i faworytem jest po czterech rundach Kamil Raczkowski, który do tej pory nie stracił jeszcze nawet punktu, ale po piętach depczą mu Maciej Ostoja-Chyżyński, Jakub Chmiel i Michał Kijanka. Szanse na wejście na podium mają jeszcze co najmniej czterej zawodnicy. Nikt "nie odpuści" i walka na torze w Przeźmierowie będzie fascynująca.
- Sportowe życie pisze naprawdę niesamowite scenariusze - mówi Wojciech Szyszko, dyrektor zarządzający Kia Motors Polska. - Nasze zawody pucharowe rozgrywane są na kilku europejskich torach, ale to właśnie w Polsce zapadną najważniejsze rozstrzygnięcia. Nikt nie mógł się tego spodziewać, kiedy układaliśmy kalendarz KIA LOTOS CUP 2010. Jestem przekonany, że zawody w Poznaniu dostarczą nam wszystkim niezwykłych wrażeń.
I można być pewnym, że tak właśnie będzie. Dlaczego? Ten obiekt jest najbliższy pucharowiczom: znają tu niemal każdy kamień, wiedzą gdzie atakować, jaki jest optymalny tor jazdy, który fragment toru sprzyja przyspieszeniu, a gdzie rozsądniej jest zwolnić.
Murowane emocje w Poznaniu to także efekt układu tabeli i regulaminu, który od tego sezonu pozwala zawodnikom odliczyć od ostatecznej liczby punktów najsłabszy wynik. A zatem - choć Kamil Raczkowski wydaje się być niezagrożony, wcale nie jest powiedziane, że tytuł ma już w kieszeni. A do pozostałych miejsc na podium jest jeszcze wielu kandydatów. Czy poznamy w Poznaniu nowego mistrza?
Kamil wierzy, że tak właśnie będzie: - Bardzo chciałbym rozstrzygnąć rundę na swoją korzyść i już w Poznaniu móc świętować sukces. Wystarczą mi dwa ósme miejsca, ale marzy mi się podwójne zwycięstwo i zakończenie sezonu z kompletem 500 punktów już za tydzień.
Aleksandra Furgał jeździ w tym sezonie bardzo dobrze, ale ciągle brakuje jej czegoś, by stanąć na podium. Czego? - Cały czas się uczę i myślę, że to widać, a brakuje mi trochę szczęścia. No i faktem jest, że dziewczyna na torze nie ma łatwego życia. Panowie za kierownicą nie wahają się, by trącić mnie w błotnik, oprzeć się, wypchnąć… Nie jestem debiutantką, jeżdżę od lat, ale mam wrażenie, że od początku mojego ścigania jestem dla chłopaków za miękka i na zbyt wiele im pozwalam, a oni to wykorzystują. Pora porzucić skrupuły i odpłacać im na torze tą samą monetą. A zatem - będę walczyła o podium, to oczywiste. I choć przed nami jeszcze dwie rundy, sądzę, że wiele rozstrzygnięć zapadnie już w Poznaniu. Wszyscy doskonale znamy ten tor, więc będzie ciężko, ale - w sporcie wszystko jest możliwe.
Michał Kijanka jest zdania, że ostateczna walka rozegra się jednak w Brnie. - Przed nami jeszcze cztery wyścigi i o ile Kamil może się czuć w miarę bezpiecznie, o tyle do pozostałych miejsc na podium jest cała grupa kandydatów. Stawka jest naprawdę wyrównana i nikt nie może jechać "na luzie". Jestem w dość komfortowej sytuacji, bo do tej pory nie miałem poważniejszej wpadki i przy możliwości odpisania najsłabszej rundy mogę sobie pozwolić na odrobinę ryzyka. Rywale "zaliczyli" już słabsze występy, więc muszą bardziej uważać. Jestem dobrej myśli - liczę na swoją szybką jazdę niezależnie od pogody.
Czy już za tydzień dowiemy się więc, czy Kamil Raczkowski przejdzie do historii polskich wyścigów pucharowych jako pierwszy kierowca, który nie stracił w całym cyklu ani jednego punktu? Zostawmy matematyczne spekulacje na boku i… do zobaczenia w Poznaniu!
ZMIANY W KLASYFIKACJI
Dopiero dziś dotarły do nas ze Słowacji oficjalne wyniki zawodów na Slovakiaringu.
I znów - niestety - mamy rozbieżności w stosunku do dokumentów, które otrzymaliśmy bezpośrednio po zawodach. Dotyczą one zapisu dotyczącego wyścigu pierwszego. Uwzględniając zapis naszego (cytowanego wcześniej) punktu 16.7 regulaminu Wyścigowych Samochodowych Mistrzostw Polski, zawodnicy: Piotr Wójcik Nr 5, Marcin Przybyszewski Nr 7 i Marcel Kasprzak Nr 30 nie ukończyli pierwszego wyścigu IV Rundy KIA LOTOS CUP 2010 i tym samym przyznane im za ten wyścig punkty punkty zostają anulowane.
TABELA IV RUNDA PO KOLEJNYCH ZMIANACH
TABELA PO IV RUNDZIE PO KOLEJNYCH ZMIANACH
ZMIANY W KLASYFIKACJI
Po zakończeniu zawodów na torze Slovakiaring, w regulaminowym czasie 30 minut otrzymaliśmy od słowackich organizatorów wyniki obu zakończonych wyścigów. Na tej podstawie przyznane zostały zawodnikom punkty. Jak się jednak okazało komunikat organizatora nie był zgodny z Regulaminem Sportowym KIA LOTOS CUP 2010, który opiera się na ramowych regulaminach Wyścigowych Samochodowych Mistrzostw Polski 2010.
Według protokołu zawodnicy z numerami 8 - Monika Luberadzka oraz 19 - Tomasz Senkowski, zostali sklasyfikowani w drugim wyścigu odpowiednio na miejscach 11 i 12. Za te miejsca dodane im zostały odpowiednio 26 i 24 punkty.
Oto, co na ten temat mówi Regulamin Ramowy WSMP: "Za ukończenie biegu uważa się przejechanie linii mety w czasie nie dłuższym niż 5 minut od momentu przejechania przez nią zwycięzcy bez względu na wykonaną ilość okrążeń. Aby kierowca został sklasyfikowany musi pokonać w tym czasie 80% trasy".
A zatem punkty przyznane za drugi wyścig Monice Luberadzkiej (Nr 8) i Tomaszowi Senkowskiemu (Nr 19) muszą zostać anulowane - wymienieni zawodnicy nie spęłnili niezbędnego do sklasyfikowania warunku - nie ukończyli wyścigu.
Tym samym zmienia się końcowa klasyfikacja IV Rundy KLC oraz klasyfikacja końcowa po IV Rundzie.
Poniżej poprawione tabele z wynikami:
TABELA IV RUNDA PO ZMIANACH
TABELA PO IV RUNDZIE PO ZMIANACH
SLOVAKIARING - ŚCIGANIE JAKIEGO NIE BYŁO
Kwalifikacje na Slovakiaringu udowodniły, że jeśli warunki do jazdy są dobre, każdy zawodnik KIA LOTOS CUP 2010 ma szanse na ostrą walkę o najlepsze lokaty. Z wielkiej niewiadomej tor w ciągu dwóch dni zamienił się arenę bezkompromisowego ścigania - wyzwolił energię, ambicję i zaangażowanie. Można śmiało powiedzieć, że pucharowicze poczuli tutaj dodatkową moc - oczywiście tę wewnętrzną.
- To wspaniały, nowy obiekt i bardzo się cieszę, że mogliśmy tutaj zorganizować rundę naszego pucharu - powiedział Wojciech Szyszko, dyrektor zarządzający Kia Motors Polska. - Nie boimy się nowych wyzwań i jeśli będą takie możliwości, chętnie będziemy organizować wyścigi na kolejnych obiektach w Europie. To uatrakcyjnia cały cykl KLC, sprawia, że nasi kierowcy mają kontakt z nowoczesnym sportem samochodowym na wysokim poziomie. Marzy mi się, że któraś z rund naszego pucharu rozegrana zostanie na nowym torze w Polsce. mam nadzieję, że to wkrótce nastąpi.
Na razie jednak podpatrujemy Słowaków i trochę im zazdrościmy. Pucharowicze błyskawicznie zadomowili się na Slovakiaringu i jechali z prawdziwie ułańską fantazją. Wspaniała pogoda, przyczepny tor, szerokie zakręty, na których niechętnie zdejmuje się nogę z gazu - warunki do walki wprost wymarzone. Kolejność na starcie zapowiadała wielkie emocje, bo na tym torze wyprzedzać można właściwie w każdym miejscu. Dodajmy, że jest tak szeroko, że na starcie w jednej linii stają nie dwa, a cztery samochody. Walka zaczęła się od więc początku wyścigu. Samochody tasowały się bardzo często i nikt nie mógł być pewny tego, że dojedzie do mety bez odpierania ataków i ciągłej koncentracji. Już pierwszy wiraż okazał się fatalny dla Piotra Materzyńskiego i Krzysztofa Steinhofa - po bliskim kontakcie wypadli z toru i tak zakończyli zawody.
W czołówce trwała przez cały czas niemal walka wręcz - swoją pozycję udowadniał Kamil Raczkowski, a tuż za nim szaleli Jakub Chmiel, Michał Kijanka i Ola Furgał. Około 10 sekund za nimi walczyli Maciej Ostoja Chyżyński i Mariusz Bartoszuk. Kolejne okrążenia mijały wprost błyskawicznie. Na mecie I wyścigu ta właśnie szóstka zajęła czołowe pozycje. Miejsca i różnice czasowe zapowiadały szalone emocje w drugim starciu.
Znów dał o sobie znać regulamin odwracający kolejność startu pierwszej szóstki z pierwszego wyścigu. I znów od startu zaczęła się ostra walka. Czołówka kierowców walczyła bez pardonu, nie obyło się bez stuknięć i przepychanek przed wyjściem na proste, bardzo szybki odcinki toru. O ogromnym pechu może mówić kapitalnie jadąca Ola Furgał, która wypchnięta za tor znalazła się nagle na końcu stawki. Jednak do końca dystansu znowu jechała rewelacyjnie i zakończyła wyścig na 6 miejscu. Mniej szczęścia miała Monika Luberadzka, która po uderzeniu w bok wyleciała z toru i nie zdołała odrobić strat. W ferworze walki stracił też dobrą pozycję Maciej Ostoja-Chyżyński, a Maciejowi Froncowi zabrakło w końcówce paliwa i doturlał się do mety na miejscu 9. choć przez cały dystans walczył "burta w burtę" o czwartą lokatę z Marcinem Bartoszukiem.
Tymczasem w czubie działy się rzeczy niezwykłe - ani przez chwilę prowadzący Kamil Raczkowski nie mógł czuć się spokojny. Tuż za nim szaleli bowiem Michał Kijanka i Jakub Chmiel. Nie odpuszczali ani przez moment i na ostatnim zakręcie, niemal rzutem na taśmę Kuba wyprzedził ubiegłorocznego mistrza Picanto, który nieco wcześniej popełnił niewielki błąd i wolniej wychodził na prostą.
To co działo się na torze śmiało można nazwać nieustępliwym bojem - to były najbardziej emocjonujące zawody w tym sezonie. I choć stawka rozciągnęła się, pary, które ze sobą walczyły dzieliły sekundy. Na każdy atak odpowiedzią była dynamiczna kontra.
Flaga w szachownicę przywitała po raz kolejny Kamila Raczkowskiego. Kilka sekund za nim metę przejechali Jakub Chmiel i Michał Kijanka. Różnica między nimi wyniosła 0,219 sekundy! Takiego ścigania jeszcze chyba w KIA LOTOS CUP nie widzieliśmy.
Lider znowu okazał się niepokonany, ale kandydatów do zajęcia miejsca na podium - przybywa.
Po zakończeniu wyścigu zawodnicy byli naprawdę zmordowani. Oto co powiedzieli na mecie.
Kamil Raczkowski: - Na tym torze trzeba mieć oczy dookoła głowy. Fantastycznie jechała Ola, tuż za mną Kuba i Michał, ataki następowały z każdej strony. Musiałem bardzo uważać, nie prowadziłem przecież przez cały czas. Musiałem cały czas kontrolować sytuację i liczyć na błędy rywali. Kiedy je popełnili - wyszedłem na prowadzenie i wygrałem. Czy było szybko? Bardzo! Licznik auta pokazywał na prostej 205 km/h.
Michał Kijanka: - To świetny tor i wspaniale szybko się tu jeździ. Mogę powiedzieć, że wreszcie na IV Rundzie KLC dobrze czułem się w cee'dzie. Jechałem swoim torem, ale cały czas musiałem uważać na rywali: na Olę, Kubę, Maćka Ostoję - w tłoku stuknięcia były nieuniknione. Szczególnie przepraszam Maćka - chyba zepsułem mu wyścig… Szkoda, że popełniłem błąd na ostatnim wirażu, no - ale tak bywa. Cieszę się z miejsca na podium.
Przed nami jeszcze dwie rundy KIA LOTOS CUP 2010. Najbliższa - na doskonale wszystkim znanym torze w Poznaniu. Slovakiaring rozpalił zawodników solidnie. Mamy nadzieję, że w Poznaniu będzie tak samo emocjonująco!
TABELA RUNDA IV
TABELA PO IV RUNDZIE
SLOVAKIARING KWALIFIKACJE - MIŁA NIESPODZIANKA
Każda nowość to niewiadoma - tak też było ze startem KIA LOTOS CUP na Slovakiaring pod Bratysławą. Zupełnie nowy obiekt położony na kompletnym pustkowiu niedaleko wsi Orechova Poton stanowił swojego rodzaju zagadkę nawet dla samych Słowaków - nieliczni wiedzieli, jak tu dojachać, a wokół toru trwają jeszcze tu i ówdzie prace wykończeniowe. Sam tor jednak jest gotowy do ścigania.
Nasi zawodnicy z tremą przystąpili do treningów, ale z każdą minutą spędzoną w autach czuli się coraz pewniej i lepiej. Niewiadoma okazała się miłą niespodzianką. Tor jest długi, szeroki - sprzyja szybkiej jeździe, ma bardzo dobrą nawierzchnię. Dlatego każde kolejne okrążenie pucharowicze pokonywali pewniej i płynniej. Jednak większość najlepszych czasów pierwszej kwalifikacji uzyskano na pierwszych okrążeniach. Dlaczego? Nawierzchnia Slovakiaringu jest bardzo przyczepna i - niestety - opony zużywają się dość szybko, a zatem trudno o dobre czasy na dalszych okrążeniach, jeśli jedzie się . A zatem równa, techniczna jazda ma nie mniejsze znaczenie niż dynamika i szybkość.
Pierwsza kwalifikacja to prowadzenie Kamila Raczkowskiego (czas z czwartego okrążenia), ale w jednej sekundzie "zmieścili się" jeszcze Michał Kijanka, Jakub Chmiel i Aleksandra Furgał. O tym, jaka będzie kolejność na starcie sobotnich wyścigów zadecydowała zatem druga seria kwalifikacyjna. Oto ostateczna kolejność i oficjalne czasy kwalifikacji:
| 1. | Jakub Chmiel Nr 29 | 2:40,105 |
| 2. | Kamil Raczkowski Nr 1 | 2:40,196 |
| 3. | Aleksandra Furgał Nr 55 | 2:40,348 |
| 4. | Michał Kijanka Nr 77 | 2:40,616 |
| 5. | Maciej Ostoja-Chyżyński Nr 4 | 2:41,034 |
| 6. | Tomasz Senkowski Nr 19 | 2:41,288 |
| 7. | Marcin Bartoszuk Nr 44 | 2:41,657 |
| 8. | Łukasz Szewczyk Nr 99 | 2:41,715 |
| 9. | Mariusz Fronc Nr 6 | 2:41,776 |
| 10. | Piotr Materzyński N4 47 | 2:42,255 |
| 11. | Krzysztof Steinhof Nr 28 | 2:42,313 |
| 12. | Marcel Kasprzak Nr 30 | 2:42,440 |
| 13. | Marcin Przybyszewski Nr 7 | 2:42,618 |
| 14. | Damian Łata Nr 27 | 2:42,660 |
| 15. | Mikołaj Madej Nr 97 | 2:42,966 |
| 16. | Piotr Wójcik Nr 5 | 2:43,248 |
| 17. | Monika Luberadzka Nr 8 | 2:45,336 |
Wszyscy zawodnicy wiedzą już zatem jak jeździ się po Slovakiaringu. Wiedzą też, że o wynikach rundy decyduje bezpośrednia walka, a nie najlepsze nawet czasy w sesji kwalifikacyjnej. Wszyscy zgodnie podkreślają, że słowacki tor zachęca do walki. No, to już jutro zobaczymy, kto będzie miał najwięcej ochoty do walki. Uwaga: nastąpiła zmiana harmonogramu i pierwszy wyścig zacznie się o godzinie 14:40. Zapraszamy!
PO PÓŁMETKU
Oschersleben zaskoczyło wszystkich: nowy trudny obiekt i warunki atmosferyczne, jakich nie powstydziłby się tor w Bahrajnie. Upał sięgający 40 stopni w cieniu i niemal płonący asfalt. Naprawdę wielkim hartem duch popisywali się zawodnicy KIA LOTOS CUP, którzy startowali w III Rundzie cyklu. Już sobotnie kwalifikacje pokazały, że rywalizacja będzie niezwyle zacięta. Jedynie Kamil Raczkowski, lider po dwóch pierwszych rundach KLC był zdecydowanym faworytem. Zna tor ze swoich startów w Niemczech, a najlepsze czasy obu serii kwalifikacyjnych udowodniły, że trudno będzie komukolwiek się z nim ścigać.
Wyścig zaczął się kosmicznym falstartem Piotra Materzyńskiego, ale po chwili wszystko wróciło do normy.
Zgodnie z doświadczeniami z soboty i przwewidywaniami - już pierwszy zakręt po prostej startowejpokazł, jak trudno będzie wyprzedzać na Motorsport Arena. Ciasno, a nawet bardzo ciasno! Nie obyło się bez kilku drobnych otarć, ale zkończyły się ona na szczęście bez poważnych konsekwencji. Zakurzyło się i wszystkie cee'dy pojechały dalej.
Kamil Raczkowski Szybko objął prowadzenie. Walka za jego tylnym zderzakiem była jednak zacięta. Maciej Ostoja Chyżyński długo przebijał się do przodu po nie najlepszych kwalifikacjach. Świetnie jechała Aleksandra Furgał, a obok niej Marcin Przybyszewski, Michał Kijanka i Damian Łata.
Prawdziwe emocje przeżywaliśmy w drugim wyścigu rundy w Oschersleben. Przypominam, że pierwsza szóstka z pierwszego wyścigu staje na starcie do drugiego w odwrotnej kolejności. I tak na pierwszej linii ustawieni zostali Aleksandra Furgał i Michał Kijanka. Za nimi na starcie stanęli Maciej Ostoja Chyżyński i Jakub Chmiel, a szóstkę zamknęli Damian Łata i lider - Kamil Raczkowski.
Tor okazał się naprawdę wymagający. Faworyci długo i nie bez trudu przesuwali się do przodu. Nie brakowało walki i bliskich kontaktów, niespodziwanych ataków i zaciętej obrony. Także Kamil Raczkowski musiał trochę poczekać, zanim efektownie wyprzedził na najtrudniejszym zakręcie Macieja Ostoję Chyżyńskiego. "Mogło się wydawać, że odpuściłem, ale po prostu Kamil zaatakował mnie w miejscu, w którym się tego najmniej spodziewałem - po prostej startowej".
Niestety - dobrej pozycji nie utrzymała Aleksndra Furgał. Po bardzo dynamicznej jeździe przez trzy okrążenia drugiego wyścigu prowadziła, ale po kontakcie z Jakubem Chmielem straciła dobrą pozycję i ukończyła wyścig na 12 pozycji.
Obejrzeliśmy naprawdę interesujące zawody. Ostatecznie wygrał niezawodny od początku sezonu Kamil Raczkowski, drugie miejsce przypadło po raz kolejny Maciejowi Ostoi Chyżyńskiemu, a trzeci przyjechał do mety Jakub Chmiel.
Po wyścigu powiedzieli:
Kamil Raczkowski: "Cieszę się ze zwycięstwa i mam nadzieję, że tak będzie dalej. Dodam, że tutaj, choć znam ten tor, wcale nie było łatwo wygrać".
Maciej Ostoja Chyżyński: "Miałem nienajlepsze kwalifikacje, ale odrobiłem to podczas wyścigów. Cieszę się, że w tym piekielnym upale udało mi się utrzymywać koncentarcję".
Jakub Chmiel: "To był bardzo trudny wyścig w piekienych warunkach. Gdybym w takim skwarze miał jechać po raz trzci - zrezygnowałbym. Tym bardziej cieszę się z trzeciego miejsca".
Jesteśmy po półmetku KIA LOTOS CUP 2010. Faworytem imprezy jest w tym momencie Kamil Raczkowski, który w sześciu wścigach zdobył komplet punktów. Czy rywale pozwolą mu wygrywać do końca? O tym przekonamy się już w sierpniu podczas IV Rundy, która odbędzie się w Słowacji.
Serdecznie zapraszamy!
TABELA III RUNDA
TABELA PO III RUNDZIE
Oschersleben - nowy tor i nowe opony
Kwalifikacje III Rundy KIA LOTOS CUP na torze Oschersleben Motor Arena pod Magdeburgiem to dla naszych kierowców zestaw nowości. Przede wszystkim sam tor, na którym nasz Puchar gości po raz pierwszy okazał się naprawdę trudny technicznie i wymagający ciągłego skupienia. Po drugie - runda w Niemczech jest pierwszą, w której zawodnicy ścigają się na nowych oponach firmy Avon. Będą one obowiązkowym wyposażeniem do końca tegorocznej walki o tytuł mistrza Polski w KIA LOTOS CUP. Można by powiedzieć, że piękna pogoda to stały element naszych wyścigów, ale tym razem zawodnicy zmierzyli się z iście tropikalnym upałem: podczas sobotnich kwalifikacji temperatura w cieniu wynosiła 37 stopni, a temperatura asfaltu około 60. W samochodach z włączonymi silnikami było zatem blisko 70 stopni! Jeśli dodamy do tego, że zawodnicy odziani w niepalną bieliznę i kombinezony oraz kaski przez kilkanaście minut czekali na start do kwalifikacji - można z całą stanowczością stwierdzić, że rozgrzani byli odpowiednio.
Ta solidna rozgrzewka dała efekty podczas walki z czasem. Podczas inauguracyjnej kwalifikacji pierwsza szóstka kierowców zmieściła się w jednej sekundzie! Najlepszy był Kamil Raczkowski, a o pół sekundy za nim, z minimalnymi różnicami zgromadzili się Jakub Chmiel, Aleksandra Furgał, Piotr Materzyński, Michał Kijanka i Maciej Ostoja Chyżyński. Różnica między Kubą i Maćkiem wynosiła niecałe pół sekundy - oto jak ciasno zrobiło się w czołówce.
Druga sesja kwalifikacyjna potwierdziła przewagę Kamila. Poprawił swój najlepszy czas. Za jego plecami walka o jak najlepsze pozycje startowe nadal była zażarta, ale zmiany w czołówce nie nastąpiły. Oto ostateczne wyniki kwalifikacji przed niedzielnymi zawodami:
- Kamil Raczkowski 1:53,309
- Jakub Chmiel 1:54,023
- Aleksandra Furgał 1:54,137
- Piotr Materzyński 1:54,357
- Michał Kijanka 1:54,367
- Maciej Ostoja Chyżyński 1:54,460
- Michał Sułkiewicz 1:54,808
- Łukasz Byśkiniewicz 1:54,977
- Marcin Przybyszewski 1:55,035
- Marcin Bartoszczuk 1:55,411
- Damian Łata 1:55,548
- Piotr Wójcik 1:55,777
- Łukasz Szewczyk 1:56,128
- Tomasz Senkowski 1:56,181
- Monika Luberadzka 1:56,833
- Piotr Kempa 1:57,245
Start jutrzejszego wyścigu o 13:10. Oj, będzie gorąco...
Przed nami trzecia odsłona - Oschersleben
Już w przyszły weekend rozegrana zostanie III Runda Kia LOTOS CUP 2010. Tym razem na zawody jedziemy do Niemiec. Wyścigi odbywać się będą na torze Oschersleben w okolicach Magdeburga, w dniach 9-11 lipca 2010 roku. Nasz Puchar będą częścią zawodów „Preis der Stadt Magdeburg”.

Tor pod Magdeburgiem ma 3696 m długości, 7 lewych i 7 prawych wiraży, a różnica wysokości wynosi 23 metry. Rekord okrążenia należy do Andreasa Zubera, który 7 sierpnia 2005 roku podczas wyścigu World Series by Renault pokonał pętlę w czasie 1:15,050. Może naszym kierowcom uda się zbliżyć do tego wyniku? "To, że wybraliśmy różne, także nowe tory do naszych zawodów sprawia, iż tegoroczne wyścigi są naprawdę ciekawe" - mówi Wojciech Szyszko, dyrektor zarządzający Kia Motors Polska. "Fakt, że zawody rozgrywane są na zupełnie nowych obiektach dodaje emocji, a szanse na zwycięstwo są takie same dla wszystkich".

Po raz pierwszy gościmy na tym obiekcie, a zatem dla wszystkich zawodników stanowi on nowość. Rodzynkiem w tym towarzystwie jest Kamil Raczkowski, lider klasyfikacji KLC po dwóch rundach. On miał okazję startować na Oschersleben kilkakrotnie. "Rzeczywiście - ścigałem się na tym torze kilkakrotnie podczas sezonu moich startów w Niemczech. To dość specyficzny tor, który wymaga ciągłego skupienia i koncentracji. Szczególnie pierwszy lewy zakręt po prostej startowej jest bardzo trudny. Tu trzeba wyhamować do 40, nawet 30 km/h, a jest dość ciasno. Trzeba bardzo uważać. W ogóle - trudno się tu wyprzedza. Można powiedzieć, że znając tor, mam przewagę nad kolegami, ale zapewniam, że ani przez chwilę nie będę o tym myślał. Zawsze staram się wycisnąć z samochodu i z siebie maksimum możliwości. Nie można inaczej! Jeśli chce się wygrywać, walczyć o sponsorów, starty w większych wyścigach - trzeba zawsze się pokazywać z najlepszej strony. Zwłaszcza, że w KIA LOTOS CUP startują naprawdę dobrzy zawodnicy i tylko czekają, by prowadzący popełnił błąd".
Po piętach depcze liderowi Maciej Ostoja Chyżyński. Dla niego Oschersleben to absolutna nowość. "Przyznam, że dopiero zapoznaję się z kształtem toru, jego konfiguracją. Widziałem obiekt tylko jako kibic. Wiem, także od Kamila, gdzie jest najtrudniej, gdzie trzeba szczególnie uważać, resztę - poznam na treningach. Ale - nie ma mowy! Kamil nie może liczyć, że ktokolwiek mu odpuści tylko dlatego, że tu jeździł. Wszyscy wiemy, że trudno się tu wyprzedza, więc w drugim wyścigu, przy odwróconej kolejności na starcie pierwszej szóstki na pewno będzie bardzo ciekawie".

Michał Kijanka jest po dwóch rundach na trzecim miejscu. Mistrz Polski Picanto LOTOS Cup 2009 czuje jednak pewien niedosyt… "Przesiadka do cee'da to znacząca zmiana. Większe prędkości, wszystko dzieje się szybciej, jest mniej czasu na reakcję, koncentracja i napięcie są o wiele większe. Zwycięstwo w Pucharze Picanto rozbudziło moje ambicje i trzecie lub czwarte miejsca przestały mnie satysfakcjonować - chcę jeździć szybciej. Dopiero wczuwam się do nowej roli, ale na pewno będzie coraz lepiej i będę walczył o najwyższe lokaty".
Czołówka KLC jest zatem gotowa do ostrej walki. Ale i pozostali zawodnicy na pewno nie zamierzają statystować podczas najbliższych wyścigów w Oschersleben. Emocji na pewno nie zabraknie.

Zapraszamy wszystkich do na zawody w okolicach Magdeburga. Przez dwa dni trwać tam będzie motoryzacyjne święto, a program imprez jest bardzo bogaty. Dla nas - najważniejsze będą kwalifikacje i wyścigi KIA LOTOS CUP.
Szczegółowy harmonogram zawodów oraz wszelkie informacje o KIA LOTOS CUP 2010 znajdziecie Państwo na stronie: www.ceed-lotos-cup.pl/
Zapraszam serdecznie!
W POZNANIU JEDNAK SŁOŃCE!
Obawy, że sobotnie zawody odbędą się w atmosferze filmu grozy, podczas nawałnicy, wichury, piorunów i ulewnego deszczu - na szczęście się nie sprawdziły. Od rana nad torem świeciło słońce i dobór opon przestał być loterią. Zawodnicy spokojnie mogli koncentrować się na taktyce efektywnej jazdy.
O 12:40 rozpoczął się pierwszy wyścig drugiej rundy KIA LOTOS CUP 2010. Świetne warunki, znany tor - zapowiadał się emocjonujący wyścig. I rzeczywiście: od startu widać było, że rywalizacja będzie zacięta.
Czołówka wyłoniona w kwalifikacjach ostro ruszyła, ale zawodnicy z dalszych pozycji nie zamierzali oddać pola. Sekundowe różnice można z powodzeniem nadrobić podczas dwunastu okrążeń. Nikt nie "odpuszczał", wszyscy chcieli być najbliżej prowadzącego od początku Kamila Raczkowskiego. Na zakrętach było więc bardzo ciasno i o dobrej pozycji przed szybkimi prostymi decydowała technika jazdy, wyczucie, odrobina sprytu. Niestety - nie obyło się bez wypadku. Już na pierwszym zakręcie (znana Baba Jaga) jadący z numerem 12 Michał Sułkiewicz wypadł na trawę, a kiedy wracał na tor uderzył w jego samochód Bartek Jakubowski (Nr 99); po chwili w bezwładne auto wpadł także Wojciech Sierpowski (Nr 98). Wszyscy trzej zakończyli w ten sposób wyścig.
Dalsza część zawodów, choć walka była zacięta, odbyła się już bez kolizji. Sędziowie sypnęli za to karami. Szczególnie dotkliwe były one dla Aleksandry Furgał i Marcina Bartoszuka: za niewykonanie kary w pierwszym wyścigu zostali przesunięci na ostatnie miejsca startowe do wyścigu drugiego.
Najlepsza trójka pierwszego wyścigu to: Kamil Raczkowski, Jakub Chmiel i Maciej Ostoja-Chyżyński. Najszybciej okrążenie pokonał Jakub Chmiel, uzyskując wynik 1:56,267. Było to na 7. okrążeniu.
Nowy regulamin sprawił, że drugi wyścig znów był bardzo emocjonujący. Pierwsza szóstka startuje bowiem w odwróconej kolejności. I tak - czołówka musiała udowodnić swój prymat. Bezkonkurencyjnie jechał Kamil Raczkowski, który szybko wrócił na pozycję lidera i nie oddał prowadzenia do końca wyścigu. Pasjonującą walkę stoczyli Maciej Ostoja-Chyżyński i Piotr Materzyński. Szczególnie Maciej imponował odważnymi i efektownymi wyprzedzeniami po zewnętrznej. Warto zwrócić uwagę, że jechał przy tym bezpiecznie, skutecznie unikając kontaktu z innymi zawodnikami.
O wielkim pechu może mówić Jakub Chmiel, który był drugi po pierwszym poznańskim wyścigu. Niestety - w wyniku kontaktu z Tomaszem Senkowskim zjechał z toru i nie ukończył zawodów. Tor, w wyniku zaciętej walki opuścił także Mariusz Fronc, przy czym poważnie uszkodził samochód.
W drugim wyścigu najlepsi byli: Kamil Raczkowski, Maciej Ostoja-Chyżyński i Piotr Materzyński. Najlepszy czas jednego okrążenia uzyskał Kamil Raczkowski: 1:56,409 (2. okrążenie).
Najlepsi w rundzie okazali się: Kamil Raczkowski (odniósł 18 i 19 zwycięstwo w KLC), Maciej Ostoja-Chyżyński i Piotr Materzyński.
Warto odnotować, że drugi wyścig w Poznaniu był 50. w naszym Pucharze dla Moniki Luberadzkiej. Gratulujemy!
Po mecie powiedzieli:
Kamil Raczkowski: Do dziś w Poznaniu nie miałem szczęścia - popełniałem wiele błędów, zdarzały się pechowe zdarzenia. Tym bardziej cieszę się ze zwycięstwa. Czuję się pewnie i wierzę, że za miesiąc odniosę kolejne zwycięstwa w Pucharze.
Maciej Ostoja-Chyżyński: Popełniłem w obu wyścigach sporo błędów na początku dystansu. Z czasem jechałem coraz lepiej i pewniej. Moje ataki mogły wyglądać na ryzykowne, ale były w pełni przemyślane.
Piotr Materzyński: Gratuluję rywalom, jechali naprawdę bardzo dobrze. Starałem się ich gonić. Jednak Kamil był dziś poza moim zasięgiem. Ja lubię tory "techniczne", wymagające. Na pewno jeszcze to pokażę podczas kolejnych rund.
Pełne wyniki II Rundy KIA LOTOS CUP 2010 i klasyfikację po II Rundzie - w załączonych tabelach.
Tabela po II rundzie | Tabela łączna po II rundzie
Komplet wyników wszystkich rund - na stronie:
http://www.ceed-lotos-cup.pl/wyniki2010.htm
Deszcz po raz pierwszy
Zanim uczestnicy KIA LOTOS CUP 2010 wystartowali do kwalifikacji II rundy tegorocznych zawodów, po raz pierwszy w tym sezonie stanęli przed koniecznością jazdy w deszczu. Czwartek był bowiem w Poznaniu bardziej październikowy niż majowy: było zimno, wiał silny wiatr i solidnie lało. Kierowcy naszego pucharu zaliczyli więc treningi na oponach deszczowych. Opinie o tych gumach były zgodne - deszczówki spisywały się bardzo dobrze: samochody "słuchały" kierowców, dobrze trzymały się toru, pozwalały na uzyskiwanie dobrych czasów w trudnych warunkach, ale przy dynamicznej jeździe gumy szybko się ścierały. Potrzebna jest więc i w przypadku deszczówek odpowiednio "oszczędna" taktyka.
Pogoda nie oszczędziła jednak zawodnikom bólu głowy i przed kwalifikacjami pojawiły się nowe "oponowe dylematy". W piątek od rana świeciło słońce i tor wysechł, ale prognozy zapowiadały kolejne opady. Pytanie "na jakich oponach jechać" przemknęły przez głowy wielu zawodnikom. Trzeba było zdać się na intuicję…

Kwalifikacje zaczęły się więc przy ciepłej i słonecznej pogodzie. Pierwsza tura ruszyła o 14:20. Najlepszy czas uzyskał Kamil Raczkowski (1:55,738), za nim plasowali się Jakub Chmiel (1:55,792) i Piotr Materzyński (1:56,560).

II kwalifikacja nie była już tak szczęśliwa: 3 minuty po jej rozpoczęciu w Poznaniu zaczęło padać… Warunki na torze zmieniały się z minuty na minutę. O dobry czas było coraz trudniej. Ba! Trudno było utrzymać się na asfalcie. Zresztą do drugiej kwalifikacji wyjachali nie wszyscy zawodnicy. Z przejazdu zrezygnowali Kamil Raczkowski, Jakub Chmiel i Tomasz Senkowski. Żaden z zawodników nie poprawił czasu pierwszej kwalifikacji. Kiedy kierowcy zjeżdżali już z toru, deszcz zamienił się w ulewę…
W II, deszczowej kwalifikacji najszybszy okazał się Marcin Bartoszuk (1:58,417), druga była Aleksandra Furgał (1:58,645), a trzeci Piotr Wójcik (1:59,409).

Ostateczna kolejność przed startem do I wyścigu wygląda następująco:
1. Kamil Raczkowski Nr 1
2. Jakub Chmiel Nr 29
3. Piotr Materzyński Nr 47
4. Maciej Ostoja Chyżyński Nr 4
5. Michał Kijanka Nr 77
6. Tomasz Senkowski Nr 19
7. Marcin Bartoszuk Nr 44
8. Aleksandra Furgał Nr 55
9. Piotr Wójcik Nr 5
10. Damian Łata Nr 27
11. Michał Sułkiewicz Nr 12
12. Mariusz Fronc Nr 6
13. Monika Luberadzka Nr 8
14. Piotr Kempa Nr 67
15. Wojciech Sierpowski Nr 98
16. Mikołaj Madej Nr 97
17. Bartłomiej Jakubowski Nr 99
Jutro wyścigi II rundy KIA LOTOS CUP 2010. Zapraszamy!

WRACAMY DO KRAJU!
Przed nami II runda KIA LOTOS CUP 2010. Po inauguracji na Węgrzech, wracamy do kraju: w dniach 28 i 29 maja uczestnicy i kibice naszego Pucharu spotkają się na Torze Poznań w Przeźmierowie.
Poznański tor jest doskonale znany naszym zawodnikom, tu mieli okazję wielokrotnie ścigać się i trenować.
To, że tor jest znany, nie oznacza, że poznańska rywalizacja będzie przewidywalna i nieciekawa. Wprawdzie zawody rozegrane w Budapeszcie wyłoniły czołówkę, ale każdy następny wyścig może przewrócić klasyfikację do góry nogami. Przypomnijmy, że zwycięzcą I rundy został Kamil Raczkowski, a za nim uplasowali się Jakub Chmiel i Maciej Ostoja-Chyżyński. Najlepszy czas okrążenia uzyskał Jakub Chmiel.
- I runda udowodniła, że idziemy w dobrym kierunku - mówi Wojciech Szyszko, dyrektor zarządzający Kia Motors Polska. - Wyścigi stały się bardziej wymagające, a zawodnicy muszą doskonalić nie tylko technikę jazdy, ale również dobrze przygotowywać taktykę na zawody. I o to chodziło!
To fakt: wszyscy zgodnie podkreślają, że jazda na slickach jest dużo szybsza i pewniejsza, ale trzeba umieć właściwie gospodarować oponami, by w tym samym tempie pokonywać początkowe i końcowe okrążenia. Nie oznacza to, że brakuje jazdy walecznej i dynamicznej. Rywalizacja jest naprawdę ostra, jednak kto zapomni o technice, szybko może stracić dobrą pozycję.
Budapesztańskie wyścigi odbywały się w tropikalnych jak dla nas, ale stabilnych warunkach. Nie było więc kłopotów z właściwym doborem opon, jednak upał i brak doświadczenia w jeździe na slickach na początku sprawiały wszystkim sporo problemów. Na szczęście z każdym okrążeniem kierowcy czuli się na nowych gumach coraz lepiej i potrafią już jeździć oszczędnie.
Jak będzie w Poznaniu? Czy pogoda będzie sprzyjała zawodnikom i ich zespołom technicznym? Może się okazać, że, to nasza kapryśna aura najbardziej "namiesza" wśród pucharowiczów.
Może przelotne deszcze sprawią, że o końcowych rezultatach zdecyduje łut szczęścia i umiejętność przepowiadania pogody - trzeba będzie wybrać między slickami i oponami deszczowymi.
Na pewno wiadomo już za to, że nowy przepis odwracający kolejność ustawienia na starcie pierwszych sześciu zawodników przed drugim wyścigiem, to dodatkowe wyzwanie dla kierowców. Nie można ani na moment "odpuścić", walka o czołowe miejsca trwać będzie na pewno do ostatniego okrążenia. Jeśli zaś do dobrej znajomości toru dołożymy nieprzewidywalność pogody - zapowiadają się w Poznaniu naprawdę emocjonujące zawody.
Do II rundy KIA LOTOS CUP 2010 zgłosili się następujący zawodnicy (przypominam, że numery startowe przypisane są na cały sezon):
1 - Kamil Raczkowski
3 - Łukasz Błaszkowski
4 - Maciej Ostoja-Chyżyński
5 - Piotr Wójcik
6 - Mariusz Fronc
8 - Monika Luberadzka
12 - Michał Sułkiewicz
19 - Tomasz Senkowski
27 - Damian Łata
29 - Jakub Chmiel
44 - Marcin Bartoszuk
47 - Piotr Materzyński
55 - Aleksandra Furgał
67 - Piotr Kempa
77 – Michał Kijanka
W zawodach wezmą też udział goście (VIP) Kia Motors Polska:
97 - Mikołaj Madej – dziennikarz TVP Łódź
98 - Wojciech Sierpowski – juror „ Car of the Year”
99 - Bartłomiej Jakubowski – dziennikarz TVP
Kwalifikacje do wyścigów rozpoczynają się w piątek 28 maja o godzinie 14:20 (pierwsza kwalifikacja) i o godzinie 18:10 (druga kwalifikacja).
Wyścigi (2 razy 12 okrążeń) zaczynamy w sobotę 29 maja o godzinie 12:25.
Zapowiadają się bardzo ciekawe dwa dni na Torze Poznań. Miłośnicy wyścigów poza zmaganiami KIA LOTOS CUP obejrzeć będą mogli wyścigi cyklu Skoda Octavia Cup, D3 Formułę 1400, Formuły historycznej, D2 CEZ, D4 CEZ i WPP.
Zapraszamy na tor w Poznaniu!
Upalna inauguracja na Hungaroringu
Budapeszt przywitał nas gościnnie i ciepło. Naprawdę ciepło, a nawet upalnie: gorąca była bowiem atmosfera inauguracji sezonu i prawdziwie gorąca okazała się węgierska wiosna. Wcale nie w przenośni: temperatura na Hungaroringu osiągnęła niemal 30 stopni w cieniu. Cóż - w końcu to od nas „na południe”. Już podczas piątkowych treningów kierowcy wysiadali z pucharowych cee’dów jak z sauny. I nie była to kwestia samych emocji - takich letnich upałów naprawdę nikt się nie spodziewał.
Jazdy treningowe na slikach szybko pokazały, że w kwalifikacyjnych walkach o najlepsze pole startowe, a potem - o miejsce na podium, liczyć się będzie nie tylko prędkość, ale i taktyka. Zawodnicy błyskawicznie zauważyli, że na bezbieżnikowych oponach auta prowadzą się bardzo dobrze, a osiągane czasy są lepsze niż np. w ubiegłym roku, ale... gumy w szybkim tempie „przenoszą się” z obręczy na tor. Jak więc jechać, by opon „starczyło” na pełne 12 okrążeń każdego wyścigu?
Takie pytanie stawiali sobie wszyscy zawodnicy, którzy stanęli na starcie I Rundy KIA LOTOS CUP 2010. W efekcie po piątkowych i sobotnich kwalifikacjach ustalona została kolejność startowa pierwszego, inauguracyjnego wyścigu:
1. 1 Kamil Raczkowski - 2:18,077
2. 29 Jakub Chmiel - 2:18,601
3. 4 Maciej Ostoja-Chyżyński - 2:18,688
4. 47 Piotr Materzyński - 2:18,799
5. 77 Michał Kijanka - 2:19,420
6. 6 Mariusz Fronc - 2:19,592
7. 5 Piotr Wójcik - 2:19,830
8. 55 Aleksandra Furgał - 2:19,911
9. 44 Marcin Bartoszuk - 2:20,097
10. 97 Maciej Struk - 2:20,110
11. 12 Michał Sułkiewicz - 2:21,139
12. 67 Piotr Kempa - 2:21,289
13. 30 Marcel Kasprzak - 2:21,431
14. 8 Monika Luberadzka - 2:21,527
15. 99 Maciej Ziemek - 2:21,719
16. 98 Tomasz Szmandra - 2:23,272

A zatem między najlepszym w kwalifikacjach Kamilem Raczkowskim, ubiegłorocznym Mistrzem Polski w klasie cee’d, a zamykającą stawkę walki o punkty Moniką Luberadzką była różnica zledwie 3,5 sukendy, co przy okrążeniu długości 4381,08 m nie jest dystansem nie do odrobienia. Zapowiadał się więc wyrównany wyścig.
Punktualnie o 15:00 w niedzielę, 1 maja 2010 roku wystartował pierwszy wyścig tegorocznego KIA LOTOS CUP. Jak zwykle wydawać się mogło, że kolejność wynikająca z czasów uzyskanych podczas kwalifikacji będzie utrzymywać się podczas rywalizacji o punkty. I jak zwykle okazało się, że bezpośrednie zmagania z przeciwnikami to coś innego niż walka z czasem. Wyścig miał naprawdę emocjonujący przebieg. Nie brakowało wyprzedzania, tasowania się aut i drobnych błędów zakończonych efektownymi piruetami. Na szczęście obyło się bez poważnych kolizji, choć samochody niemal ocierały się o siebie w bezpośrednich zmaganiach.

Czołówka z kwalifikacji zdominowała pierwszy wyścig, choć warto odnotować, że najlepszy czas okrążenia w pierwszym wyścigu uzyskał debiutujący w cee’dzie zwycięzca ostatniego pucharu Picanto, Michał Kijanka. Uzyskał rezultat 2:19,558 i czwarte miejsce pierwszego wyścigu. Bardzo dobrze spisały się też panie. Aleksandra Furgał (debiut w cee’dzie) i Monika Luberadzka zajęły odpowiednio 7. i 11. miejsca.
Drugi wyścig to pierwsze zastosowanie przepisu o odwrotnej kolejności na starcie. A zatem kolejnść pierwszej szóstki wyglądała następująco:
1. 6 Mariusz Fronc
2. 47 Piotr Materzyński
3. 77 Michał Kijanka
4. 4 Maciej Ostoja-Chyżyński
5. 29 Jakub Chmiel
6. 1 Kamil Raczkowski
I stało się! Więcej emocji, więcej walki: czołówka musiała się napracować, by stanąć na podium. I choć wyścig toczył się chwilami „lusterko w lusterko”, najlepsi udowodnili swoją wyższość. Ponownie najszybszy był Kamil Raczkowski, za nim finiszował ostro szarżujący na trasie Maciej Ostoja-Chyżyński, a za nim „na pudło” wjechał Jakub Chmiel, który w drugim wyścigu uzyskał najlepszy czas okrążenia: 2:19,302, czyli lepszy niż podczas pierwszej próby.
Znowu świetnie spisały się obie zawodniczki: Aleksandra Furgał była 5., a Monika Luberadzka zajęła miejsce 9. Absolutny debiutant w pucharze KIA - Piotr Kempa był 9. i 8.

A zatem pierwsze pucharowe punkty zdobyte, można też już ocenić zmiany regulaminowe.
Oto co powiedzieli na mecie bohaterowie Hungaroringu.
Jakub Chmiel: - Zmiana auta to same plusy: można jeździć szybciej, mam lepsze hamowanie, a sliki to bardzo przyczepne opony. Odwrócenie kolejności zwodników po pierwszym wyścigu też mi się podoba - jest szansa na poprawienie lokaty, jeśli podczas pierwszego przejazdu coś nie wyjdzie.
Maciej Ostoja-Chyżyński: Lubię Hungaroring, choć są tu miejsca, z którymi ciągle mam osobiste porachunki. Cieszę się, że mimo to udało mi się zająć drugie miejsce. Zmiany regulaminowe też bardzo mi odpowiadają: jest więcej bezpośrediej walki, więcej emocji.

Kamil Raczkowski: Dwa zwycięstwa na początek muszą cieszyć. O ile pierwszy wyścig nie miał specjalnej historii. O tyle drugi - zmusił do większego wysiłku, a to właśnie zasługa zmiany regulaminowej odwracającej kolejność startu pierwszej szóstki. No, i ważna jest kwestia rozważnej, technicznej jazdy oraz precyzyjnych ustawień samochodu - to za sprawą jazdy na slikach. Trzeba jechać precyzyjnie, zgodnie z własną tajktyką, umiejętnie „oszczędzać” opony, by przyczepność nie spadała z upływem czasu. Bezpośrednia walka strasznie „zjada” opony. Ta zmiana regulaminu pokazuje, że wyścigi to nie tylko wciskanie do dechy pedału gazu, ale umiejętności i rozwaga.
Żegnamy rozgrzany Hungaroring. I runda KIA LOTOS CUP 2010 - za nami. Następna jeszcze w tym miesiącu w Poznaniu. Jesteśmy pewni, że zgromadzi pełną stawkę zawodników, że walka rozgorzeje na dobre, a i pogoda będzie nie gorsza niż podczas węgierskiej inauguracji naszego sezonu.

Przed nami I runda cee’d Lotos Cup 2010
Doczekaliśmy się! Lada moment, już 30 kwietnia wystartuje trzecia edycja cee'd LOTOS Cup. Cykl naszych markowych wyścigów rozpoczną zmagania na torze Hungaroring na Węgrzech.
Już ten fakt wskazuje, że czeka nas w tym sezonie niezwykle ciekawa rywalizacja o tytuł Mistrza Polski. Zmienione przepisy na pewno uatrakcyjnią zawody, sprawią, że staną się one bardziej wymagające dla zawodników i jeszcze bardziej emocjonujące dla kibiców.
- Pożegnaliśmy na wyścigowych torach Picanto, teraz zawodnicy ścigać się będą, uwzględniającymi zmiany regulaminowe samochodami pro_cee'd - mówi Wojciech Szyszko, dyrektor zarządzający Kia Motors Polska. - Zrobiliśmy wszystko, by tegoroczny sezon, w którym skupiamy się na mocniejszych samochodach był cyklem naprawdę profesjonalnych wyścigów. Cieszy nas fakt, że grono zawodników stale występujących w naszych pucharach rośnie, że chcą ścigać się na coraz wyższym poziomie.

Przypomnijmy najważniejsze zmiany regulaminowe obowiązujące w tym sezonie.
Pucharowe samochody jeździć będą na piętnastocalowych kołach z oponami typu slik (lub deszczówki) firmy Hankook.
Inaczej będzie wyglądało ustawienie zawodników przy starcie do drugiego wyścigu każdej rundy: najlepsza szóstka startować będzie w kolejności odwrotnej do zajętego miejsca w pierwszym wyścigu.
Ważną zmianą jest wprowadzenie możliwości odliczenia od końcowej punktacji za cały sezon najsłabszego wyniku z jednej rundy.
W trakcie danej rundy, w razie poważniejszej usterki samochodu podczas treningu lub pierwszego wyścigu, nie będzie już można zmieniać auta na inne, zapasowe, czy pożyczone od innego zawodnika.
Tak jak w roku ubiegłym odbędzie się sześć rund wyścigowych. Zawody odbywać się będą na dwóch nowych dla pucharowiczów obiektach: w Niemczech i na zupełnie nowym torze na Słowacji. Oto dokładny kalendarz imprez:
Hungaroring (Węgry) 30 kwietnia - 2 maja
Poznań 29-30 maja
Oschersleben (Niemcy) 9-11 lipca
Slovakiaring (Słowacja) 20-22 sierpnia
Poznań 3-5 września
Brno (Czechy) 24-26 września

A zatem nowe wyzwania, nowe emocje, wyższy poziom sportowy. Zawodnicy chcą się rozwijać i mają ku temu szanse. Znakomita większość kierowców to uczestnicy ubiegłorocznej edycji cee'd LOTOS Cup. Bronić tytułu Mistrza Polski będzie Kamil Raczkowski., Pojawi się aż 17 kierowców ze stawki znanej z 2009 roku. Na starcie stanie też Michał Kijanka, Mistrz Polski 2009 w Pucharze Picanto. W sumie z Picanto na cee'da przesiadło się troje zawodników, w tym jedna dziewczyna - Aleksandra Furgał. Debiutantem w pucharze jest Piotr Kempa.
Oto pełna lista zgłoszonych zawodników z numerami startowymi, które obowiązywać będą podczas całego sezonu:
01 Kamil Raczkowski
04 Maciej Ostoja-Chyżyński
05 Piotr Wójcik
06 Mariusz Fronc
07 Marcin Przybyszewski
08 Monika Luberadzka
12 Michał Sułkiewicz
29 Jakub Chmiel
30 Marcel Kasprzak
44 Marcin Bartoszuk
47 Piotr Materzyński
55 Aleksandra Furgał
67 Piotr Kempa
77 Michał Kijanka
Lista wszystkich zgłoszonych do cee’d LOTOS Cup 2010 znajduje się na stronie www.ceed-lotos-cup.pl w zakładce „Zawodnicy”.
Tak, jak w ubiegłym sezonie w poszczególnych wyścigach uczestniczyć będą specjalni goście Kia Motors Polska. Ci kierowcy zasiądą za kierownicami samochodów oznaczonych numerami 97, 98 i 99. Na Hungaroringu zapowiedzieli swój start Maciej Ziemek, Tomasz Szmandra i Maciej Struk, którzy - oczywiście - nie goromadzą pucharowych punktów.

A zatem - pierwsza runda już za chwilę na torze Hungaroring. Oto najważniejsze dane tego obiektu:
Długość toru: 4381,08 m
Najkrótsza prosta: 20 m
Najdłuższa prosta: 788,9 m
Liczba zakrętów: 14
Największy prawy zakręt: 400 m
Różnica poziomów: 36 m
Rekord toru: Michael Schumacher, czas okrążenia 1.19,071 (2004)
Zapraszamy na zawody!
Wszystkie informacje dotyczące regulaminu, terminarza i innych spraw związanych z tegoroczną edycją cee'd LOTOS Cup oraz fotografie z lat ubiegłych - są dostępne na stronie www.ceed-lotos-cup.pl/.
Obawy, że sobotnie zawody odbędą się w atmosferze filmu grozy, podczas nawałnicy, wichury, piorunów i ulewnego deszczu - na szczęście się nie sprawdziły. Od rana nad torem świeciło słońce i dobór opon przestał być loterią. Zawodnicy spokojnie mogli koncentrować się na taktyce efektywnej jazdy.
O 12:40 rozpoczął się pierwszy wyścig drugiej rundy KIA LOTOS CUP 2010. Świetne warunki, znany tor - zapowiadał się emocjonujący wyścig. I rzeczywiście: od startu widać było, że rywalizacja będzie zacięta. Czołówka wyłoniona w kwalifikacjach ostro ruszyła, ale zawodnicy z dalszych pozycji nie zamierzali oddać pola. Sekundowe różnice można z powodzeniem nadrobić podczas dwunastu okrążeń. Nikt nie "odpuszczał", wszyscy chcieli być najbliżej prowadzącego od początku Kamila Raczkowskiego. Na zakrętach było więc bardzo ciasno i o dobrej pozycji przed szybkimi prostymi decydowała technika jazdy, wyczucie, odrobina sprytu. Niestety - nie obyło się bez wypadku. Już na pierwszym zakręcie (znana Baba Jaga) jadący z numerem 12 Michał Sułkiewicz wypadł na trawę, a kiedy wracał na tor uderzył w jego samochód Bartek Jakubowski (Nr 99); po chwili w bezwładne auto wpadł także Wojciech Sierpowski (Nr 98). Wszyscy trzej zakończyli w ten sposób wyścig.
Dalsza część zawodów, choć walka była zacięta, odbyła się już bez kolizji. Sędziowie sypnęli za to karami. Szczególnie dotkliwe były one dla Aleksandry Furgał i Marcina Bartoszuka: za niewykonanie kary w pierwszym wyścigu zostali przesunięci na ostatnie miejsca startowe do wyścigu drugiego.
Najlepsza trójka pierwszego wyścigu to: Kamil Raczkowski, Jakub Chmiel i Maciej Ostoja-Chyżyński. Najszybciej okrążenie pokonał Jakub Chmiel, uzyskując wynik 1:56,267. Było to na 7. okrążeniu.
Nowy regulamin sprawił, że drugi wyścig znów był bardzo emocjonujący. Pierwsza szóstka startuje bowiem w odwróconej kolejności. I tak - czołówka musiała udowodnić swój prymat. Bezkonkurencyjnie jechał Kamil Raczkowski, który szybko wrócił na pozycję lidera i nie oddał prowadzenia do końca wyścigu. Pasjonującą walkę stoczyli Maciej Ostoja-Chyżyński i Piotr Materzyński. Szczególnie Maciej imponował odważnymi i efektownymi wyprzedzeniami po zewnętrznej. Warto zwrócić uwagę, że jechał przy tym bezpiecznie, skutecznie unikając kontaktu z innymi zawodnikami.
O wielkim pechu może mówić Jakub Chmiel, który był drugi po pierwszym poznańskim wyścigu. Niestety - w wyniku kontaktu z Tomaszem Senkowskim zjechał z toru i nie ukończył zawodów. Tor, w wyniku zaciętej walki opuścił także Mariusz Fronc, przy czym poważnie uszkodził samochód.
W drugim wyścigu najlepsi byli: Kamil Raczkowski, Maciej Ostoja-Chyżyński i Piotr Materzyński. Najlepszy czas jednego okrążenia uzyskał Kamil Raczkowski: 1:56,409 (2. okrążenie).
Najlepsi w rundzie okazali się: Kamil Raczkowski (odniósł 18 i 19 zwycięstwo w KLC), Maciej Ostoja-Chyżyński i Piotr Materzyński.
Warto odnotować, że drugi wyścig w Poznaniu był 50. w naszym Pucharze dla Moniki Luberadzkiej. Gratulujemy!
Po mecie powiedzieli:
Kamil Raczkowski: Do dziś w Poznaniu nie miałem szczęścia - popełniałem wiele błędów, zdarzały się pechowe zdarzenia. Tym bardziej cieszę się ze zwycięstwa. Czuję się pewnie i wierzę, że za miesiąc odniosę kolejne zwycięstwa w Pucharze.
Maciej Ostoja-Chyżyński: Popełniłem w obu wyścigach sporo błędów na początku dystansu. Z czasem jechałem coraz lepiej i pewniej. Moje ataki mogły wyglądać na ryzykowne, ale były w pełni przemyślane.
Piotr Materzyński: Gratuluję rywalom, jechali naprawdę bardzo dobrze. Starałem się ich gonić. Jednak Kamil był dziś poza moim zasięgiem. Ja lubię tory "techniczne", wymagające. Na pewno jeszcze to pokażę podczas kolejnych rund.
Pełne wyniki II Rundy KIA LOTOS CUP 2010 i klasyfikację po II Rundzie - w załączonych tabelach.
Komplet wyników wszystkich rund - na stronie:
http://www.ceed-lotos-cup.pl/wyniki2010.htm







